czwartek, 31 maja 2018

W dalszym ciągu stwierdzam ze nie mamy prawa moralnego krytykować Rosjan za Krym. ZAOLZIE .1938 rok

Mamy podobne grzechy ….

Na początku lat 30. Opracowano w Warszawie katalog spraw zaległych, które należało rozwiązać. Znalazła się wśród nich kwestia Śląska Cieszyńskiego. Jednym z elementów działania na Zaolziu miała być praca organizacyjna i uświadamiająca. W tym celu powołano w Katowicach w listopadzie 1933 r. Komitet Opieki Kulturalnej nad Polakami w Czechosłowacji
W styczniu 1934 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych rozpoczęło antyczeską kampanię propagandową, wykorzystując 15. Rocznicę ataku czeskiego na Śląsk Cieszyński. Otworzyło to nowy rozdział w polityce Warszawy wobec Czechosłowacji. Zaostrzenie kursu odbywało się stopniowo i dwutorowo – drogą dyplomacji i wywiadu.
 Natomiast w listopadzie 1934 r. szef Oddziału II, ppłk dypl. Jerzy Englisch, zlecił Ekspozyturze 2 zorganizowanie na Zaolziu akcji dywersyjnej opartej na nielicznej organizacji bojowej. Dotychczas ludzie kpt. Edmunda Charaszkiewicza nie zajmowali się tym obszarem4.
 Kapitan Charaszkiewicz powierzył wykonanie zadania kapitanowi Feliksowi Ankersteinowi, a ten zlecił je swemu podwładnemu z Referatu „A„, kapitanowi Wojciechowi Lipińskiemu. Na potrzeby operacji postanowiono powołać fikcyjną organizację ”Zjednoczenie”, która miała bronić interesów Polski i mieć jej ciche poparcie. Ostatecznie w marcu 1935 r., po utworzeniu czterech grup do wykonania zadań przerwano werbunek, mając do dyspozycji dziewięciu zaprzysiężonych i przeszkolonych dowódców patroli oraz nieokreśloną ilość bojowników  Z początkiem marca 1935 r. do akcji ruszyli dywersanci. Efektem ich działań były m.in. zniszczenie pomnika hymnu narodowego, antyczeskie napisy i kolportaż ulotek.

f=Powołano nową  organizację  ponieważ dotychczasowa nie odpowiadała wywiadowi7. Kapitan Charaszkiewicz wraz z Drymmerem opracowali w marcu 1935 r. założenia nowej formacji Pogotowia Młodych Polaków Zagranicą (PMPZ). Organizacja miała skupiać najwartościowszy, elitarny element Polonii ze wszystkich terenów zagranicznych. Konspiracja obowiązywałaby w kraju i zagranicą, a praca miała być ideowa
Kilka miesięcy później z inicjatywy Drymmera i kapitana Charaszkiewicza utworzono w Warszawie Komitet Siedmiu („K-7„; „K7„) jako organ koordynacji pracy dywersyjnej. 17 września 1935 r. odbyło się pierwsze spotkanie

Jesienią 1935 r. narastały rozbieżności między szefem Sztabu Głównego gen. bryg. Wacławem Stachiewiczem a ministrem spraw zagranicznych Józefem Beckiem, co do działań wobec południowego sąsiada. Z powodu braku konsensusu w październiku tego roku dywersja zaolziańska została wykreślona z planu pracy Ekspozytury nr 2
Tajne prace na Zaolziu zostały zawieszone w październiku 1935 r. i stan taki trwał do końca roku 1937, kiedy przystąpiono do reorganizacji podziemia na Zaolziu. W nowej konspiracji znaleźli się tylko wybrani członkowie dawnych organizacji. Nowa formacja, wzorowana na POW, miała być nieliczna i dobrze przygotowana do walki. Już w grudniu 1937 r. zaczęto zaprzysięgać członków podziemia.
W kwietniu 1938 r. do mjr Charaszkiewicza dotarł rozkaz gen. Stachiewicza mówiący o konieczności powołania na Zaolziu organizacji bojowo-dywersyjnej. Ekspozytura 2 opracowała ogólny plan działania stworzony przez mjra Ankersteina, przewidujący zorganizowanie dwudziestu drużyn, kompanii bojowo-dywersyjnej, powołanie ośrodka wyszkoleniowego Ekspozytury 2, a także organizacji pomocowej dla przerzutu ludzi i broni przez granicę12. Z ramienia Ekspozytury 2 szefem akcji został mjr  Ankerstein.
21 września 1938 r. o godzinie 15.00 gen. Stachiewicz wydał płk. dypl. Tadeuszowi Pełczyńskiemu (szefowi Oddziału II) i ppłk. dypl. Józef Skrzydlewskiemu (szefowi Wydziału III Oddziału II) polecenie, by przerzucić broń dla oddziałów bojowych na Zaolziu
22 września przed godziną trzynastą, po konsultacji z marszałkiem Edwardem Śmigłym-Rydzem, gen. Stachiewicz polecił płk Pełczyńskiemu przerzucić oddziały bojowe przez granicę i przystąpić do akcji. Zapewne w tym czasie szef Oddziału II utworzył w stolicy sztab operacji zaolziańskiej w składzie: kierownik akcji na terenie Śląska – ppłk dypl. Skrzydlewski (szef Wydziału III Oddziału II); szef sztabu – mjr Charaszkiewicz „Konrad II„; oficer operacyjny – mjr dypl. Stanisław Orłowski „Olek„; szef zaopatrzenia – mjr dypl. Stanisław Kijak „Kostek„; oficer operacyjny oddziałów bojowych (archiwizowanie akcji) – mjr Włodzimierz Dąbrowski ”Danek”; oficer zaopatrzenia grup dywersyjnych – kpt. Jan Mielczarski ”Mietek”; cenzura, współpraca z radiem i prasą – radca Józef Skarżyński.

Liczebność Legionu wyniosła 1400-1700 osób, skupionych w 14 kompaniach ze sztabem i służbami. Członkowie Legionu uzbrojeni byli w broń niemiecką (karabiny i granaty ręczne, 27 rkm, 20 lkm, 12 ckm).

Podczas pierwszych demonstracji siły, w nocy z 22 na 23 września, doszło do wybijania szyb i ataków na budynki publiczne. Tej samej nocy do mjra Ankersteina dotarł rozkaz szefa Sztabu Głównego o przerzuceniu broni i rozpoczęciu akcjiZ polecenia płk Pełczyńskiego 23 września dowództwo całości operacji objął ppłk Ludwik Zych, który zreorganizował dowództwo, mianując swoim zastępcą i bezpośrednim dowódcą Oddziałów Bojowych mjra Ankersteina („Malski”).
Do pierwszych wypraw na stronę czeską doszło w nocy 24 września. Tej nocy bojowcy zaatakowali zagrody, szkołę oraz żołnierzy i funkcjonariuszy czechosłowackich. Z powodu  rosnących strat i wzmocnienia ochrony granicy dowództwo OB postanowiło zmienić taktykę. Wysyłane w teren dwójki zastąpiły działania patroli. Zmiana sposobu działania okazała się dobrą decyzją. Bojowcy spisywali się bardzo dobrze.
Mimo sukcesów i rosnącej liczby chętnych do walki już 30 września w godzinach popołudniowych zawieszono „powstanie”. Stan organizacji zbrojnej tego dnia wyglądał następująco:

W czasie operacji zaolziańskiej (23 IX – 2/3 X) przeprowadzono ponad 30 (34?) akcje, przy czym liczba ta nie uwzględnia drobnych wystąpień. Straty polskie wyniosły: 2 zabitych, 2 zmarłych w wyniku działań, 11 rannych i 28 aresztowanych. Natomiast straty czeskie oceniano na 6 zabitych i 7 rannych

Podstawowe decyzje dla dalszych działań Warszawy zapadły na spotkaniu 12 maja, w którym udział wzięli prezydent I. Mościcki, Beck, marszałek Śmigły-Rydz, a także ambasadorowie: Józef Lipski, Juliusz Łukasiewicz i poseł Kazimierz Papee. Politycy byli zgodni, co do ustępliwości Paryża i Londynu. Ponadto Polska miała nie zaciągać żadnych zobowiązań wobec Pragi, by nie drażnić Berlina i mieć swobodę manewru, choć ograniczoną przez wstrzymanie się od wrogich wobec CSR akcji politycznych. Zgromadzeni zgodzili się, by w razie odmiennego biegu wydarzeń „w ciągu 24 godzin zmienić […] politykę, ponieważ w razie prawdziwej wojny europejskiej z Niemcami – nie możemy być po stronie Niemiec nawet pośrednio
Latem 1938 r. Polska dyplomacja prowadziła sondażowe rozmowy z Rumunią i Węgrami, co miało ułatwić Budapesztowi drogę do aneksji ziem czechosłowackich w momencie spodziewanego upadku I Republiki. Rozmowy te nie dały rezultatu wobec zwiększających się wpływów niemieckich w rejonie Dunaju. Regent Horthy wyraził jednak sympatię dla wspólnej granicy z Polską. W związku z takim obrotem spraw ambasador Lipski odbył 24 sierpnia rozmowę z Goringiem. Zakomunikował mu wtedy chęć przejęcia Zaolzia, przekazania Rusi Podkarpackiej Węgrom oraz przyznania autonomii Słowacji, co Goring przyjął do wiadomości. Interlokutor ze swojej strony zapewnił, że po załatwieniu sprawy Czechosłowacji Hitler położy kres plotkom o agresywnych zamiarach Rzeszy
W styczniu i lutym 1938 r. między Polską a Niemcami doszło do zawarcia nieformalnego antyczeskiego porozumienia. We wrześniu 1938 r. zapadły już konkretne polsko-niemieckie ustalenia dotyczące polskich roszczeń na Zaolziu. Od początku aneksji rozpoczęto planową, brutalną akcję oczyszczania Zaolzia z ludności czeskiej. Nastąpiły masowe zwolnienia z pracy według kryterium etnicznego i już w połowie listopada 1938 r. (po zaledwie sześciu tygodniach) zwolniono ok. 8 tys. czeskich robotników. Jedną z licznych masowych akcji wysiedleń rodzin czeskich przeprowadzono dokładnie w Wigilię 1938 r. Do 31 sierpnia 1939 r. z Zaolzia wyemigrowało ponad 30 tys. Czechów, z czego ok. 20 tys. pod przymusem. Europa Zachodnia (nawet kraje Polsce przychylne) niezwykle ostro krytykowała działania naszego rządu. Nigdy w 20-leciu międzywojennym II Rzeczpospolita nie miała tak złej opinii – była nazywana m.in. szakalem, sępem na smyczy Hitlera…
Polska aneksja Zaolzia została uznana przez opinię międzynarodową za bezprawną agresję było to rozbranie Czechosłowacji wraz Niemcami
17 września w podobny sposób zrobili Rosjanie  doszli do Lini  Curzona

Cały materiał 

p/s
 Temat ten pokazuje skomplikowana polityke w okresie meidzywojjenym jednoczesnie chce podkreślić ze nie mamy moralnego  prawa krytykowac Rosjan za Krym . Jednoczesnym  Polska powinna zakończyc  wchodzenia z butami do spraw Ukrainy  bo w konczowym rezultacie znowu zostaniemy sami na polu walki.
Z dzisiejszej perspektywy prawda, że niepodległość CSR była w naszym interesie. Tylko czy mogliśmy walczyć za Pragę, która sama nie stanie do walki bez Paryża? Dzisiaj możemy mówić, że trzeba było stanąć ramię w ramię z Czechami i iść na Berlin, ale gdyby Beck powiedział, że będziemy bronić Pragi, to postawiłby sprawę na ostrzu noża – a tego raczej nikt nie chciał, Polska do wojny gotowa nie była

Zajęcie Zaolzia przez Polskę 1-2. X 1938 r. (PAT)




materiały

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

OPAMIĘTANIA POLSKO

OPAMIĘTANIA POLSKO –nic was rodacy nie nauczyła historia …100 lecie niepodległości podzieleni zwaśnieni .Jeden mały złośliwy człowiek ...