sobota, 26 maja 2018

Sześć milionów głodujących w Polsce . Życie zwykłych Polaków w II Rzeczpospolitej. Cała prawda podaj dalej.

POLSKA  RZECZYPOSPOLITA LUDOWA BYŁA ZŁOTYM WIEKIEM ODWALCIE SIĘ OD PRL.
W sumie rządy sanacji pochłonęły około 1300 ludzkich istnień. Zabitych przez policje i wojsko…
Bieda w miastach i na wioskach .

 Podobny obraz

 Podobny obraz

https://wiadomosci.onet.pl/kiosk/wstydliwe-sprawy-ii-rp-wywiad/w9xt67
W połowie lat 30. instytucje publiczne w Warszawie opiekowały się blisko 20 tysiącami 

Myśląc o przedwojennym schronisku dla bezdomnych, nie patrzmy na niego przez pryzmat dzisiejszych ośrodków tego rodzaju. Te z okresu międzywojennego to prawdziwe kombinaty. Samo tylko schronisko na Żoliborzu było kompleksem 67 baraków rozlokowanych na 15 hektarach. Jednocześnie mieszkały w nich nawet 4 tysiące osób. Takich schronisk działało w stolicy kilkanaście. Powszechnym widokiem na ulicach polskich miast były włóczące się dzieci. - W Warszawie było 6,5 tys. dzieci, których rodzice nie mieli gdzie mieszkać - wyliczała w rozmowie z tygodnikiem "Przegląd" dr Urszula Glensk, autorka reportażu o życiu w dwudziestoleciu międzywojennym.


Ubodzy obdarci chłopcy posilający się kromką chleba. (fot. domena publiczna)

Na wsi bez pracy pozostawały trzy miliony ludzi. W mieście o kolejne trzy miliony obywateli już głodowały. Nędza pustoszyła robotnicze dzielnice, dewastowała życie miasteczek, niszczyła i tak wątłą klasę średnią. A to wszystko w pięknej Drugiej Rzeczpospolitej.
Państwo wydzierżawiało place targowe najemcą Rolnicy  muszą iuszczać bandyckie opłaty, chcąc sprzedać płody swojej ziemi, muszą uiszczać bandyckie opłaty za wjazd na plac targowy.
Rolnicy  jeśli hodowali i sprzedawali zwierzęta, to za doskonale odchowane dostawali śmieszne pieniądze, w żaden sposób nie rekompensujące nakładu sił i środków.
 Porządnie utuczony  wieprz do sprzedania  W międzyczasie zdążył on pożreć paszy za 100 złotych, jako prosię kosztował 5 zł , za możliwość sprzedania go na rynku gospodyni musiała zapłacić 50 groszy i jeszcze drugie tyle za świadectwo pochodzenia… Za dorosłego wieprza dostała tymczasem śmieszne 35 złotych, czyli równowartość sześciu litrowych butelek wódki! Za dużo, by od razu szykować się na konanie z głodu, za mało by normalnie żyć. Chyba zostawało tylko wziąć te sześć butelek wódki i zapić się na śmierć.
 Kobieta z powiatu sarneÅ„skiego obok swojego walÄ…cego siÄ™ domu. Choć dziÅ› nie chcemy o tym pamiÄ™tać, ogromne rzesze ludnoÅ›ci żyÅ‚y w skrajnej biedzie. (fot. domena publiczna)
. Kraj był w opłakanym stanie. Przez niemal 90% terytorium, jakie weszło w skład państwa, przetoczyły się działania wojenne, ze wszystkimi tego skutkami, a na 25% ziem toczyły się zacięte walki pozycyjne.

Nie sposób policzyć spalonych wiejskich zabudowań, „ewakuowanych” podczas wojny Polsko – Bolszewickiej wywołanej przez marszałka.  Nie mówi się tez oczywiście o tym że to strona radziecka dążyła do zawarcia pokoju przez cały rok 1919 i początek 1920.

Tereny rolnicze zostały zrujnowane, a taktyka spalonej ziemi stosowana przez wycofujące się wojska oraz niczym nieograniczany rabunek pogłębiały jeszcze tragizm sytuacji. Żołnierze, chcąc wyżywić się na terenach swoich działań, prowadzili brutalne rekwizycje, zabierając zboże, siano, bydło, nierogaciznę i konie.

Marszałek dla swoich ambicji wielkiego mocarstwa od morza do morza zaraz po odzyskaniu niepodległości zafundował   POLAKOM wojnę z ROSJA RADZIECKĄ 

Zatarcie różnic gospodarczych pomiędzy trzema zaborami oraz doprowadzenie zniszczonego kraju kolejną wojna, stworzenie jednolitego rynku wewnętrznego stanowiło zadanie praktycznie nie do zrealizowania. Budżetu państwa nie sposób było dopiąć. Ze zrujnowanego kraju nie dało się uzyskać podatków, które mogłyby zaradzić niedoborom. Zmieniający się jak w kalejdoskopie ministrowie skarbu bez głębszej refleksji łatali dziurę, dodrukowując pieniądze. Była to prosta droga do jeszcze większej katastrofy. Na początku lat dwudziestych w Polsce zaczęła szaleć hiperinflacja.

Szerzyły się najróżniejsze patologie. Na zwykłego człowieka na każdym kroku czyhali nieuczciwi sprzedawcy, handlarze i producenci. Jedną z najgorszych plag byli paskarze. Czym parali się ludzie określani tym dzisiaj nieco już zapomnianym mianem? Sprzedażą po zawyżonych cenach artykułów, których najbardziej brakowało na rynku. W im większej depresji znajdowała się gospodarka, tym wspanialszy okres prosperity nastawał dla wszelkiego rodzaju spekulantów. Kiedy w dodatku szalejąca inflacja wepchnęła rzesze Polaków w odmęty bankructwa, w wielu z nich coś pękło.

W 1923 roku, gdy w kraju ceny rosły z dnia na dzień, a papierowy pieniądz miał wartość papieru toaletowego,

Czytając te wspomnienia powoli widzę III RP – w sprawie biurokracji , przekrętach itd.
W artykule na pierwszej stronie numeru z sierpnia 1923 roku bulwarówka „Ilustrowana Republika” krzyczała o panoszącym się spekulanctwie, drożyźnie i paskarstwie. Sytuacji nie poprawiała także postawa rządu.
I cały ten młynek miele się dookoła od czterech lat, zgrzytają koła urzędu walki z lichwą, trzeszczą podkłady konfiskat i kar więziennych, a z młyna lecą tylko plewy biurokracji.
W zrujnowanym kraju nie istniały skuteczne metody walki z nadużyciami. Zamiast całościowo niwelować drożyznę i formy spekulacji, władze zasadzały się z karabinem na muchę. Organizowano obławy na drobnych cwaniaczków, którzy zachachmęcili na przykład dwa worki bobu, czy ukryli połać sadła. Policjanci wracali potem z tarczą, wioząc na komisariaty skrzynie, paczki i paki wypchane majątkiem spekulantów. Urzędnicy nakładali na tych drobnych przestępców idące w miliony kary. Triumf był, chwała była. I nic się nie zmieniało.
Najsilniej zapaść dawała się we znaki nie ministrom, bezradnie rozkładającym ręce w obliczu galopującej inflacji, ani nawet nie burżujom, tracącym fortuny na giełdzie. Cierpieli z jej powodu prości Polacy nie mogący związać końca z końcem. Najwcześniejsze lata niepodległości naznaczone były kryzysem, z którego ledwie Polska zaczęła się wydźwigać… a już gruchnęły wieści o globalnym krachu giełdowym. I o nowej zapaści dotykającej całego świata, najsilniej jednak – tych państw, które znajdowały się na dorobku.
Kuchnia dla bezrobotnych w Katowicach. Dzieci podczas posiłku (zdj. domena publiczna).

Przedsiębiorstwa bankrutowały , fabryki ograniczały zatrudnienie, chłopi popadali w nędzę, dramatycznie rosło bezrobocie. Niepokoje społeczne zaczęły eskalować i przeradzać się w falę strajków. Buntujący się chłopi nie zjawiali się na jarmarkach i demonstracyjnie odmawiali sprzedaży płodów rolnych w miastach. Robotnicy, niepokojąc się o miejsca pracy, wychodzili na ulice.

. 3,2 miliona rodzin wiejskich żyje na gospodarstwach wielkości zaledwie 2 hektarów, które żadnym sposobem nie są w stanie ich wyżywić. Wśród włościan jest zaś aż 3 miliony bezrobotnych.

Ludziom pozostawało ostawało tylko kupić  wódkę i zapić się na śmierć.
III RP

 Jak opisywał przywódca ruchu ludowego Wincenty Witos:  „Wieś odżywia się coraz gorzej. Nawet zamożniejsi gospodarze nie używają cukru. Oszczędzają także na soli, która często stanowi jedyną już okrasę. Przecinanie zapałek na kilka części, krzesanie ognia z kamienia, przenoszenie żarzących węgli w garnku z jednego końca wsi na drugi, stało się rzeczą codzienną i naturalną. W nocy wieś tonie w ciemnościach, rzadko w jakim oknie pokaże się słabo migocąca łojówka. Niedostatek i braki powodują coraz liczniejsze choroby. Grasująca w sposób niesłychany gruźlica zabiera niemiłosiernie mnogie ofiary, szczególnie spomiędzy młodszego pokolenia. Ludność chodzi bez obuwia, bez koniecznej bielizny, dodzierając reszty łachmanów, jakie jej z dawnych lepszych pozostały czasów. Szkoły pustoszeją, a nawet kościoły przerzedziły się w sposób widoczny


W miastach jest 3 miliony,bezrobotnych którym by należało dać pracę natychmiast, bo głodują. Poza tym rok rocznie przybywają now bezrobotyncyh zastępy bezrobotnych młodego pokolenia, dające się określić cyfrą 300 000.  Publicyści pisali –  że polscy robotnicy nie żądają wiele, wystarczy im minimum egzystencji – chleb, dach nad głową niebędący zatęchłą norą i zwyczajne ubranie, a nie poszarpane łachmany. –SYTUCJA W KRAJU  „miliony nędzarzy, setki tysięcy bezdomnych.

Rząd nie przeprowadził  reformy rolnej, a co za tym idzie utrzymywanie się -feudalnej struktury wsi i utrzymujący się kryzys sprawiały ze na wsi rosło niezadowolenie. Reformę rolna przeprowadziła POLSKA LUDOWA . Dochodził do tego brak swobód politycznych i represje wobec działaczy ludowych. Witos i kilku innych działaczy SL musiało  emigrować żeby uniknąć aresztowania (wcześniej byli osadzeni w twierdzy brzeskiej po wyborach w 1930 roku).

Proces brzeski

Proces brzeski był konsekwencją represyjnych działań podjętych przeciwko opozycji przez marszałka Józefa Piłsudskiego w 1930 r. Działania te były jego reakcją na coraz większą aktywność stronnictw tzw. Centrolewu – antysanacyjnej koalicji powstałej w 1929 r., w skład której wchodziły: Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”, Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, Stronnictwo Chłopskie oraz Narodowa Partia Robotnicza.

 29 czerwca 1930 r. w Krakowie Kongres Obrony Prawa i Wolności Ludu. Jego uczestnicy w przyjętej rezolucji zapowiadali „usunięcie dyktatury Józefa Piłsudskiego” i ostrzegali władze, że na każdą próbę zamachu stanu odpowiedzą „najbardziej bezwzględnym oporem”, a na każdą próbę terroru siłą fizyczną.

Pod koniec sierpnia prowadzono już przygotowania do aresztowania byłych parlamentarzystów. W więzieniu wojskowym w twierdzy brzeskiej szykowano – jak informował komendant twierdzy płk Wacław Kostek-Biernacki – miejsca dla 150 osób.
Lista osób przeznaczonych do aresztowania powstała w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Obejmowała 100 osób. 1 września 1930 r. przedstawił ją Piłsudskiemu szef MSW gen. Felicjan Sławoj Składkowski, który odnotował: „pan Marszałek własnoręcznie zielonym ołówkiem zaznacza, kto ma być aresztowany i zamknięty w Brześciu”. (F. Sławoj Składkowski „Strzępy meldunków”).
W nocy z 9 na 10 września żandarmeria wojskowa i policja aresztowały kilkunastu opozycyjnych polityków: Norberta Barlickiego, Adama Ciołkosza, Stanisława Dubois, Hermana Liebermana, Mieczysława Mastka i Adama Pragiera z PPS; Kazimierza Bagińskiego i Józefa Putka z PSL „Wyzwolenie”; Władysława Kiernika i Wincentego Witosa z PSL „Piast”; Karola Popiela z NPR; Aleksandra Dębskiego i Jana Kwiatkowskiego ze SN; Adolfa Sawickiego ze SCh oraz pięciu posłów ukraińskich: Włodymyra Celewycza, Osipa Kohuta, Jana Leszczyńskiego, Dymytra Palijiwa i Aleksandra Wisłockiego. 26 września, po rozwiązaniu Sejmu Śląskiego, do grupy zatrzymanych dołączono Wojciecha Korfantego.
W ciągu następnych tygodni aresztowanych na dłuższy lub krótszy czas zostało około 5 tys. osób, wśród nich 84 byłych parlamentarzystów.

Wobec więzionych w Brześciu parlamentarzystów stosowano wyjątkowe szykany. Znęcano się nad nimi psychicznie, wykonując pozorowane egzekucje, głodzono i jednocześnie nie pozwalano rodzinom dostarczać żywność, zmuszano do upokarzających prac. W czasie pobytu w więzieniu bito prawie wszystkich aresztowanych, szczególnie Liebermana, Popiela, Bagińskiego i Korfantego.

Proces brzeski rozpoczął się 26 października 1931 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Byłych posłów oskarżono o przygotowanie zamachu stanu mającego na celu obalenie władzy. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Wincenty Witos występując w czasie procesu mówił: „Wysoki Sądzie, ja byłem prezesem tego rządu, który został przez zamach majowy obalony. Nie ja więc knułem zamachy, nie ja robiłem spiski, ale ja wraz z rządem stałem się ofiarą spisku i zamachu. (..) Wierzyłem zawsze i wierzę, że w Polsce jest sprawiedliwość i prawo, ale nie tylko prawo, ale równe prawo dla wszystkich. (..) Dlatego siedząc dziś na ławie oskarżonych, (..) spodziewam się, że wreszcie przyjdą w Polsce takie zmiany, gdy prawo i sprawiedliwość będą pełne, gdy na ławie oskarżonych zasiądą także i ci, którzy nie tylko myśleli, ale i dokonali zamachu”.

Jak widać w POLSCE nie było i nie ma sprawiedliwości – do dnia dzisiejszego nie ukarano winnego za zamach majowy z 1926 roku  za około 400 zabitych za 1500 rannych. Za stan wojenny do samej śmierci był wzywany na rozprawy sądowe. Po śmierci widnieje  widmo jego degradacji.

Wracając do tematu.
Proces budził bardzo duże zainteresowanie prasy, która zamieszczała obszerne relacje z jego przebiegu.
Dość szybko jednak okazało się, że dla władzy nie jest on wcale korzystny. „W sensie propagandowym – pisał prof. Andrzej Garlicki – trudno go uznać za sukces obozu rządzącego. Zafundował on bowiem opozycji trybunę, o jakiej nie mogła marzyć. Umiała to wykorzystać. Obrona konsekwentnie dążyła do wykazania, że racja moralna była po stronie oskarżonych. Przywoływano wszystkie nieprawości pomajowych rządów Polski, formułowano ostre oceny rządów sanacji” (A. Garlicki „Piękne lata trzydzieste”). 13 stycznia 1932 r. zapadły wyroki. Dubois, Ciołkosz, Mastek, Pragier i Putek skazani zostali na trzy lata więzienia, Lieberman, Barlicki i Kiernik na dwa i pół roku, Bagiński na dwa lata, a Witos na półtora roku. Sawickiego uniewinniono.

W tym czasie nie było już w Polsce Witosa. Zdecydował się na emigrację i pod koniec września wyjechał do Czechosłowacji. Podobnie postąpili Bagiński i Kiernik. Lieberman i Pragier wyemigrowali do Francji.

Ogółem w latach 1918 – 1939 z Polski wyemigrowało około 2,2 miliona osób.

W Wielkim Strajku Chłopskim, który miał miejsce w dniach 15-25 sierpnia 1937 roku, wzięło udział kilka milionów osób. Był to największy protest społeczny w Polsce przed 1980 rokiem. Został brutalnie stłumiony przez władze sanacyjne i nie przyniósł żadnych skutków natury politycznej.
Ogółem zginęło w całym kraju 44 uczestników strajku, 5 tys. osób aresztowano, a 617 skazano później w procesach sądowych. Zapadały wyroki od ośmiu miesięcy do 3,5 roku pozbawienia wolności.
Aresztowanych uczestników strajku policja brutalnie biła i maltretowała. Tzw. „ścieżki zdrowia” – wbrew temu co się dzisiaj twierdzi – nie były wcale wynalazkiem aparatu repre  PRL . w czasie tłumienia Wielkiego Strajku Chłopskiego w 1937 roku. Podczas pacyfikacji strajku wprowadzono także ostrą cenzurę prasy i całkowitą blokadę informacyjną w kraju.
Kierownictwo i strażnicy obozu w Berezie słynęli z brutalności. Bicie było na porządku dziennym.
Kierownictwo i strażnicy obozu w Berezie słynęli z brutalności. Bicie było na porządku dziennym.
.  ZAWSZE BĘDĘ Z MOCA PODKREŚLAŁ W POLSCE LUDOWEJ NIE BYŁO NEDZY, BIEDY, BEROZBOCIA nie BYŁO POWODÓW DO DEWASTACJI POLSKI ..OBECNIE MAMY EFEKT –ZNISZCZONY DOROBEK 45 lat PRACY POLAKÓW _ POCIOTK JAŚNIEPANSTWA ,KLER  DOPROWADZIŁ DO SPZREDANIA MAJATKU NARODOWEGO W OBCE ZACHODNIE RĘCE<
W III RP która całkowicie zablokowała informacje na temat II RP s kupia się jedynie na szkalowaniu PRL wykazując cykliczne rewolty które były sterowane przez kler oraz posiatków co utarcili majatki i władze .Do przewrotu w Polsce przyczynił się obcy wywiad zachodni … Prawda niewygodna dla prawicy o okresie II RP oraz jaka jest  o obecnej rzeczywistości i Polskiej biedzie, gdzie 40% pracujących ludzi nie stać by wyjechać na urlop, gdzie płace po 20 kilku latach zaciskania pasa są na poziomie niemożności utrzymania się jeśli nie ma się mieszkania po babci z niskim czynszem lub własnego domu.
Nie bez powodu pojawiło się określenie „pracujący biedni” i podtrzymywanie niewolnictwa trwa. RECYDYWA Z II RP W NOWYM WYDANIU KWITNIE>.
p/s     Rząd PO   PIS  robi wszystko by pokazać ze II RP to wspanialy okres a POLSKA LUDOWA OKRES ZNIEWOLENIA PRZEZ ZSRR >>>
A to zburzyłoby budowaną przez lata konstrukcję historyczną, w której władze powojennej Polski zajmują miejsce przeznaczone dla zniewalających naród oprawców na radzieckich usługach.
Z tego samego powodu Sejm nie może uznać sukcesów w powojennym zagospodarowaniu ziem zachodnich. W licznych uchwałach posłowie wyrazili podziw dla rzadkich przykładów rozwoju gospodarczego II RP, wśród których najczęściej powtarza się Gdynia – jak zapisano w jednym z dokumentów, „najlepszy przykład gospodarności i zbiorowego wysiłku na rzecz niepodległości i suwerenności naszej Ojczyzny”. Podobne przykłady na ziemiach zachodnich trudno zliczyć: od stoczni w Szczecinie, Polic, elektrowni Dolna Odra po zagłębie miedziowe i Turoszów. W 1945 r. powszechna na zachodzie Europy była niewiara (a w Niemczech nadzieja), że zacofana Polska będzie w stanie zatrzymać i zagospodarować ziemie zachodnie.
W uchwałach Sejmu wydarzenia związane z ziemiami zachodnimi dotyczą strajków, które zaliczono do przejawów walki zniewolonego narodu o niepodległość. W tym duchu w ubiegłym roku zorganizowano we Wrocławiu wystawę „Solidarny Wrocław. Droga wolna”. Można było na niej spotkać sztorcującą klientów PRL-owską bufetową, obejrzeć „ścieżkę zdrowia” (rzędy milicyjnych pałek), kartki na mięso, no i saturator, z którego zdobyciem organizatorzy mieli spore kłopoty, a bez którego nie można sobie wyobrazić żadnej ekspozycji na temat PRL (choć wystawa PRL-owskiej sztuki użytkowej „Chcemy być nowocześni” prezentowana w Muzeum Narodowym w Warszawie wyłamała się z tego stereotypu).
„Solidarny Wrocław” przedstawiał Dolny Śląsk w latach 80. jako region całkowicie zdegradowany. Nie było miejsca na przypomnienie, że po wojnie to doszczętnie zniszczone miasto

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KOLEJNA TARGOWICA

Maria Drabik 19 września o 09:29  ·  Targowica to był mały pryszcz! Duda właśnie podpisał pakt o agre...